piątek, 20 marca 2015

Jak ideologia gender niszczy niewinność dzieci?

Argumenty przeciwko edukacji  seksualnej forsowanej przez genderystów.  SZOKUJĄCE MATERIAŁY edukacyjne.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz idzie w obronie ideologii w zaparte. Twierdzi, że gender to nic innego jak równouprawnienie, a rząd otacza rodzinę taką samą troską, jak Kościół. W jednym z wywiadów stwierdziła nawet, że nie zna „programów, które polegałyby na przebieraniu chłopców za dziewczynki i wprowadzaniu ich w świat seksu przez tzw. seksboksy”. Jak widać, można być ministrem i przyznać się jawnie do swojej rażącej niewiedzy. Skąd ta bezwzględna walka Kościoła z ideologią gender? Wbrew temu, co próbuje się nam wmówić, z troski przed rzeczywistym zagrożeniem.
Presja na wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, a nawet przedszkoli jest coraz silniejsza. Jako członkowie UE podlegamy kwestiom ujednolicenia standardów tak, jak inne kraje. Do wdrażania strategii gender mainstreaming jesteśmy zobowiązani na mocy wszystkich dokumentów unijnych, które gwarantują nam finansowe wsparcie. Dotyczy do zarówno gospodarki, jak i edukacji czy zdrowia. Właśnie na tym gruncie pojawił się dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zaprezentowany był w kwietniu ub.r. w Polskiej Akademii Nauk.
aDokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie” zawiera kompleksową rekomendację wprowadzenia nowego modelu edukacji seksualnej, która ma – jak wynika z jego lektury – radośnie i bezrefleksyjnie otwierać najmłodsze już dzieci na seksualność. Ministerstwo Edukacji, reprezentowane na spotkaniu przez wiceminister edukacji Joannę Bredzik, przyjęło dokument z otwartością i obiecało poddać go dalszej dyskusji, „rozpowszechniając raport wśród nauczycieli i rodziców”.
Z raportu WHO wynika, że „rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia”, dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków. Dzieci w wieku 0-4 mają nabrać przekonania, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny. Z kolei przedszkolaki w wieku 4-6 lat mają być uczone otwartości na odmienność seksualną, co ma przygotować grunt do samodzielnego wyboru własnej tożsamości seksualnej. Według wytycznych WHO, dzieci w przedziale wiekowym 9-12 powinny umieć „rozpoznawać różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną”. Jeśli przywołać tutaj pomysł Twojego Ruchu o tym, by 12-latki mogły decydować o zmianie płci, wszystko składa się w spójną całość. Właśnie do tego potrzebna jest genderowa edukacja. Swobodne podejście do własnej tożsamości płciowej związane jest nieodłącznie z edukacją seksualną, która ma zostać oparta rozbudzaniu popędów.
 a
EDUKACJA DZIECI 0-4
Autorzy dokumentu WHO podkreślają, że należy w dziecku wzbudzać „pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji”.
Należy też nauczyć dziecko „rozpoznawania różnic w budowie ciała” oraz ich nazywania. Pojawiły się w tym względzie nawet lalki edukacyjne z narządami płciowymi oraz książeczki, np. „Gdybym był dziewczynką. Gdybym była chłopcem”, mające stanowić pomoc w nauce niestereotypowego przeżywania płci. Bohaterowie historyjki na jednym z rysunków zaglądają sobie w majtki, a opis zdradza refleksję chłopca, wyobrażającego sobie siebie w roli Oli: „Dziwnie tak bez siusiaka. Ale jako dziewczynka mówiłbym pewnie: – dziwnie tak z siusiakiem”.
a
Materiał z „Dzień Dobry TVN” doskonale pokazuje (http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/lalki-z-siusiakami-i-z-pisiami,99075.html) na czym w praktyce może polegać nauka nazywania narządów płciowych i rozpoznawanie różnic. Pani każe rozbierać dzieciom lalki, a gdy te zostawiają je w bieliźnie, wydaje instrukcję o zdjęciu im majtek. Następnie dzieci głaszczą lalki po narządach, by lepiej zapoznać się z obiektem.
Jaś ma siusiaka, Kubuś narysujesz siusiaka?
- mówi przedszkolanka. Jak można żywić przekonanie, że całkowite skoncentrowanie uwagi dziecka na seksualności nie zawładnie jego myślami i nie rozbudzi popędów?
Dodatkowo instrukcja WHO każe przekazanie dziecku, że ma „prawo do badania nagości i ciała, do bycia ciekawym”. Należy też pomóc dziecku „rozwijać pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji”. I w tej kwestii nie brakuje materiałów edukacyjnych. Belgowie stawiają na animację. Czy i w Polsce będziemy budować „pozytywne nastawienie” dzieci do WSZYSTKICH funkcji ich ciał za pomocą tak szokujących kreskówek?


EDUKACJA DZIECI 4-6
Skoro dzieci wiedzą już co to „siusiaki” i „pisie”, mogą przejść do spraw poważniejszych. Na tym etapie edukatorzy powinni przekazać przedszkolakom informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji”. Mają zachęcić do odkrywania własnego ciała i własnych narządów płciowych oraz przekonać, że „fizyczna bliskość stanowi normalną część życia” i jest „wyrazem miłości i sympatii”. Teza jak najbardziej słuszna. Jeśli jednak nadaje się jej walor seksualny, a o takim przecież tutaj mowa, strach pomyśleć czym może skutkować.
Dodatkowo zachęca się edukatorów do rozmawiania z dziećmi o przyjemnych i nieprzyjemnych odczuciach dotyczących własnego ciała. Oczywiście dobrze jest wykorzystywać wszelkie materiały edukacyjne. Szwajcarskie przedszkola wprowadziły na przykład sexboxy z pluszowymi genitaliami.
a
Materiały edukacyjne używane w szwajcarskich przedszkolach, tzw. sex-box Fot. Głos Wielkopolski
Dzieci w wieku 4-6 dzieci być wprowadzane w przestrzeń „uczuć seksualnych (bliskość, przyjemność, podniecenie) jako część ludzkich odczuć (powinny to być uczucia pozytywne; nie powinny zawierać przymusu czy powodować uczucie krzywdy)”.
Po co w tak małych dzieciach wzbudzać uczucia seksualne? Do czego ma służyć ich pozytywne kodowanie, które ma się kojarzyć z zabawą? Trudno tutaj nie przywołać chorych opowieści obecnego europarlamentarzysty, ulubieńca lewicy zapraszanego na salony przez „Gazetę Wyborczą” – Daniela Cohn-Bendita, który chętnie dzielił się własnymi doświadczeniami pedofilskimi, zdobytymi w czasie, gdy pracował jako przedszkolny wychowawca.
Czy wiecie, jak mała dziewczynka w wieku pięciu i pół roku zaczyna was rozbierać to fantastyczne… To fantastyczne, bo to jest gra, to jest gra…absolutnie erotyczna, maniakalna
- mówił lider „Zielonych” na antenie francuskiej telewizji w latach 70.
a
EDUKACJA 9-12
Na tym etapie edukatorzy mają pomóc zrozumieć dziecku, że „antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci”. Do ich zadań należy nauczenie wychowanków „skutecznego stosowania prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych”.
Oczywiście sprawa technik masturbacyjnych, przerobiona na wcześniejszych etapach sex-edukacji, ma zostać rozwinięta w sposób całkowicie dowolny. Nieodzowne na tym etapie są promowane przez środowiska genderowe publikacje, dostępne w dużych księgarniach na półkach z publikacjami dla dzieci: „Wielka księga siusiaków” i „Wielka księga cipek”.
a
Zawartość, jak zauważył jeden z internautów, wygląda jak skrzyżowanie „Cosmo” z „Hustlerem” w wersji rysunkowej. Oto krótki fragment:
Carro: Dość często się masturbuję. Czasami nawet kilka razy dziennie. Ale nigdy nikomu bym o tym nie powiedziała. Trochę to brzydkie, ale za to bardzo przyjemne. Zdaje mi się, że łatwiej jest być chłopcem. Oni mogą mówić o tym, że się masturbują, ale nigdy nie słyszałam, żeby jakaś dziewczyna się do tego głośno przyznała.
a
a
Właśnie tak ma wyglądać genderowa sexedukacja, która skoncentrowana jest wokół pielęgnowania rozbudzonych popędów i nabywania wiedzy na temat antykoncepcji. Skutki takich działań widzimy doskonale na przykładzie Wielkiej Brytanii. Mimo, że programy edukacji seksualnej kosztowały ponad 40 mln funtów rocznie, liczba niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz liczba aborcji zamiast spadać, rosła. W latach 1997-2002 o 60 proc. wzrosła też liczba zarażeeń chorobami wenerycznymi. Edukacja permisywna obecna na Zachodzie zupełnie nie spełnia swojej roli.
Bez względu na to, co próbują wmówić rodzicom media, polski model typu A, polegający na całościowym wychowaniu do abstynencji seksualnej jest najlepszy. Jak przypomina Teresa Król, autorka podręczników do „wychowania do życia w rodzinie”, „w 38-milionowej Polsce mieliśmy 42 legalne aborcje nastolatek, podczas gdy w 9-milionowej Szwecji aż 7 tysięcy.” Wielkiej Brytanii, gdzie środki antykoncepcyjne są darmowe, nastoletnie matki rodzą rocznie 50 tys. dzieci, podczas gdy w Polsce urodziło się ich 21 tysięcy. Polska ma też najniższy wskaźnik zdiagnozowanych przypadków HIV i AIDS.
Kiedy do decydentów zaczną docierać twarde fakty? Rodzice wzięli już sprawy we własne ręce, a do obywatelskiej akcji sprzeciwu pod hasłem„Ręce precz od naszych dzieci” włącza się coraz więcej osób.
Źródło: http://wpolityce.pl
Za: http://niezaleznemediapodlasia.pl/jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne/

Czytaj więcej:  http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-2014-01

Przemoc, gender i nasz sprzeciw

Szanowni Państwo,
Niektóre dokumenty są jak konie trojańskie. W nazwie, a nawet wielu szczegółowych zapisach, brzmią słusznie, lecz w rzeczywistości próbują zmusić nas do przyjęcia norm sprzecznych naszym wartościom, groźnych, uderzających w godność kobiet i mężczyzn. Już w środę 10 września odbędzie się w sejmie głosowanie nad ratyfikacją przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W tej sprawie pisałam już do Państwa kilka miesięcy temu. Potrzebujemy jednak nowego, mocnego uderzenia. Piszemy do posłów, aby w środę głosowali przeciwko Konwencji:
http://www.citizengo.org/pl/stop-genderowej-konwencji-rady-europy
Proszę, przekażmy powyższy link rodzinie i znajomym. Może jesteśmy członkami grup dyskusyjnych – wyślijmy tam wiadomość o akcji! Udostępniajmy link do petycji na portalach społecznościowych!
http://www.citizengo.org/pl/stop-genderowej-konwencji-rady-europy
Dlaczego musimy działać?
1. Konwencja jest ZBĘDNA. Dokument ten nie wnosi nowych rozwiązań do polskiego prawa. W obliczu obecnie obowiązujących regulacji prawnych, które nie dopuszczają żadnej formy przemocy, ewentualne przyjęcie przez Polskę omawianej Konwencji miałoby wyłącznie na celu podstępne przemycenie do polskiego prawa ideologii gender. Podstępne, gdyż dokonane pod fałszywym założeniem, że dotąd polskie prawo zezwalało na przemoc.
2. Konwencja jest IDEOLOGICZNA.Ewentualne wprowadzenie do polskiego prawa elementów ideologii gender byłoby wprowadzeniem do naszego ustawodawstwa zabobonów, jakie głoszą genderyści, np. tego, że płeć zależy od kultury, a nie od natury. Wierzą oni zatem w zabobonne przekonanie, że zmieniając zachowanie, dana kobieta czy dany mężczyzna zmienia swoją płeć, a nie tylko swoje zachowanie. Wyznawanie tego typu wiary jest równie irracjonalne, jak przekonanie, że jeśli jakieś dziecko imituje zachowanie ludzi dorosłych, to przez to organizm tegoż dziecka staje się o kilkanaście czy kilkadziesiąt lat starszy. Płeć człowieka to fakt biologiczny, który można ustalić już w okresie rozwoju prenatalnego dziecka. To fakt, że dany człowiek ma strukturę chromosomalną  – XX lub XY.
3. Konwencja stawia za wzór kraje z największym stopniem przemocy. Z badań Agencji Praw Podstawowych UE wynika, że Polska odznacza się najniższym wskaźnikiem przemocy wobec kobiet w całej UE. W krajach skandynawskich, które dawno przyjęły założenia ideologiczne Konwencji, przemoc wobec kobiet jest od lat dużo wyższa niż w Polsce. Przypomnijmy, że w Danii to 52%, Finlandii – 47%, w Szwecji – 46%, podczas gdy w Polsce zaledwie 19%. Kobiet molestowanych seksualnie po 15 roku życia jest w Polsce 3 razy mniej niż w Danii czy Szwecji. Jednocześnie badania te podkreślają, że raportowalność przemocy do organów policji jest w Polsce najwyższa (Polki nie boją się mówić o przemocy tak, jak kobiety z krajów skandynawskich!). To obala pewien mit, jakoby w Polsce statystyki przemocy były niższe, gdyż kobiety miały tego nie zgłaszać.
4. Konwencja pomija główne uwarunkowania przemocy. „Konwencja całkowicie ignoruje lub marginalizuje czynniki, które realnie warunkują zachowania przemo­cowe, a mianowicie: uzależnienia (np. od alkoholu lub narkotyków), postępujące rozluźnienie norm społecznych, obecność przemocy w środkach masowego przekazu, zwłaszcza zaś obecną w nich seksualizację wizerunku kobiety” (z Raportu Ordo Iuris).
5. Konwencja promuje przemoc! Konwencja nie tylko nie zakazuje, lecz wręcz promuje aborcję, czyli najbardziej drastyczną formę przemocy w rodzinie. Aprobuje zabijanie dzieci płci męskiej i dzieci płci żeńskiej. Wiemy, że w niektórych krajach ofiarą aborcji padają głównie dziewczynki (np. w Chinach czy Indiach).
Szczegółowa analiza prawna Konwencji pod red. dr Joanny Banasiuk dostępna jest na stronie Ordo Iuris, a jedna z relacji z konferencji prasowej kobiet na temat dokumentu: tutaj. Pamiętajmy o linku do petycji: http://www.citizengo.org/pl/stop-genderowej-konwencji-rady-europy. Podpisujmy i przekazujmy dalej!  Mamy dwa dni. Jeszcze możemy zatrzymać ten dokument! Niech posłowie wiedzą, że kontrolujemy ich obecność oraz głosowanie.
Pozdrawiam serdecznie i łączę wyrazy szacunku,
Magdalena Korzekwa
Polish Campaigns Manager z Zespołem CitizenGO
P.S. Po podpisaniu petycji: http://www.citizengo.org/pl/stop-genderowej-konwencji-rady-europy zachęcam również do zatelefonowania do chociażby kilkorga parlamentarzystów. Jest szansa, że zastaniemy ich dzisiaj w biurach. Poprośmy o głos przeciwko Konwencji!

wtorek, 17 lutego 2015

Obalenie wszystkich mitów związanych z ideologią Gender



Konrad Berkowicz niemal w dwie minuty obalił wszystkie mity związane z ideologią Gender czytając ,w studiu TVP Kraków, dokument tajemniczo zatytułowany „Apel przeciwko królikofobii”.



Szanowni Państwo, Jesteśmy królikami. Niestety królikami urodzonymi w ciałach ludzi. Zawsze czuliśmy się królikami, niestety, w zacofanych tradycją rodzinach oraz zaściankowych przedszkolach narzucano nam od dzieciństwa tożsamość ludzi. Kazano nam się ubierać jak ludzie i bawić jak ludzie. To kultura narzuciła nam to, że mamy być ludźmi mimo, że w głębi duszy zawsze chcieliśmy skubać trawę na łące. A to przecież nie ciało, nie biologia określa, kim jesteśmy. Co więcej, teraz, jako dorośli ludzie... przepraszam, dorosłe króliki, dzięki odwadze waćpanny Anny Grodzkiej, postanowiliśmy się temu sprzeciwić. Przywdzialiśmy dumnie królicze uszy i zamiast chodzić po ulicach - kicamy... Niestety, znane z nietolerancji polskie społeczeństwo ma nas za wariatów i zwraca się do nas pogardliwym określeniem - nazywając nas... ludźmi. Codziennie czujemy oddech ich agresji na naszych plecach... przepraszam, grzbietach. Domagamy się tolerancji i szacunku. Domagamy się również, by w zacofanych genderowych przedszkolach, gdzie narzuca się dzieciom, że mogą wybrać tylko płeć, a gatunku zwierzęcia, już nie - by zagościła wreszcie prawdziwa tolerancja i różnorodność a nie jej genderowa karykatura. Na koniec upominamy się również o wszystkich Napoleonów w domach wariatów. Mają prawo czuć się Napoleonami, więc powinni również zasiadać w sejmie. Pytanie tylko, jak długo wytrzymaliby z tymi wariatami, którzy już tam są. Z poważaniem, Fundacja Na Rzecz Transkrólicyzmu Kampania Przeciw Królikofobii

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jak_w_2_minuty_osmieszyc_ideologie_gender_293717.html